na gruncie mechaniki klasycznej, mechaniki kwantowej oraz uogólnione twierdzenie Yossara
i o paradoksie cymbalisty
+ Zarys teorii pupy
Yossar grudzień 2023 r.
motto:
Cymbalistów było wielu,
ale żaden nie śmiał zagrać przy Jankielu.
Hipoteza Yossara
Już 10 lat mija odkąd Yossar postawił poniższą hipotezę.
Jeżeli w danej społeczności iloraz liczby osób Świadomych do liczby Durniów
nie przekracza jedności (Ś/D<1), to w gminie prędzej, czy później staną
elektrownie wiatrowe.
Ś – liczba osób Świadomych D – liczba Durniów
W przełożeniu na język „powszechny” oznacza to, że jeżeli w gminie więcej
głupich niż mądrych, to nie ma dla tej społeczności cienia szansy na godne życie.
Należy zauważyć, że takiej szansy też nie mają przynależni do tej społeczności
obywatele Świadomi.
Twierdzenie Yossara na gruncie mechaniki klasycznej
Yossar na postawionej wówczas hipotezie, na podstawie 10-cio letniej analizy sformułował
następujące twierdzenia:
Jeżeli w gminie, iloraz liczby osób Świadomych (Ś) do liczby Durniów
(D) dąży do zera, to prawdopodobieństwo p wciśnięcia w
gminie elektrowni wiatrowych dąży do jedności.
Co przedkłada się na zapis formalny
gdzie:
Ia – aktywny Idiota Gp – pasywny głąb
C – cymbał,
o nim poniżej w przeniesieniu Twierdzenia Yossara na grunt mechaniki
kwantowej. N – zbiorcza liczba elementów przeznaczona do wbudowania w elektrownie
wiatrowe – tzn. liczba mieszkańców gminy.
Uwagi:
Aktywni idioci stanowią sumę dwóch zbiorów – zbioru idiotów zmotywowanych oraz coraz
częściej w populacji występujących idiotów prawdziwych.
Prawdziwek to ten, któremu zdaje się, że staje się
nowoczesny znobilitowany uszlachcony posiadając
smarkfon, chodnik kostką brukowany i śmigło nad głową (coś tak niby
grażdanin szlachcicem). Szczegółowa klasyfikacja podzbiorów idiotów jest zbędna, albowiem ich suma i tak zawsze
znajduje się pod kreską. Głąby aktywne, z powodu genetycznego braku w
ich charakterystyce technicznej właściwych parametrów, w populacji nie występują.
Zachodzi też pytanie, czy w populacji może też występować pasywny Idiota
(Ip)? Otóż nie, nie może, bowiem pasywny Idiota jest tożsamym z
Cymbałem (C), więc liczba durniów D się nie zmienia.
Tak samo nie może w populacji występować pasywna osoba Świadoma, gdyż w takim
przypadku kwalifikuje się, tak czy inaczej, do kategorii Durniów (Gp) – więc liczba Durniów także pozostaje niezmienna.
Po przekształceniach otrzymujemy kanoniczną postać twierdzenia Yossara na gruncie mechaniki
klasycznej
Liczba Durniów nie może przewyższać całej populacji, a skrajnie nieprawdopodobne też
jest, aby nie znalazł się choć jeden Dureń.
(Yossar jeszcze ze szkoły podstawowej pamięta zasadę wpajaną przez panią nauczycielkę
matematyki – nie dziel cholero przez zero!)
Jak ze wzoru łatwo zauważyć, kiedy dana społeczność składa się z samych
Durniów, wtedy powstanie wiatraków w gminie jest pewne.
Twierdzenie Yossara w mechanice kwantowej
Rozwinięcie twierdzenia
W mechanice kwantowej twierdzenie Yossara tylko trochę nieco się modyfikuje i
przyjmuje matematyczną postać:
Wzór Yossara na omawiane tu prawdopodobieństwo p o tyle się komplikuje, bo to
jaką pozycję we wzorze zajmie Cymbał, nie od razu jest określone.
Omówienie:
Łatwo stwierdzić, że zależnie od sposobu jak go trącisz, tak Cymbał brzdęknie, a więc
Cymbał może zająć pozycję albo w liczniku (Cx), albo w mianowniku
(Cs) wzoru Yossara. Z Cymbałem, jest tak jak z tym kotem
Schrödingera Yossara – żyje na 50 procent.
Pół żywy kot Yossara
Znaczy, chcę powiedzieć, że prawdopodobieństwo czy
żyje, czy też nie żyje znajdzie się w mianowniku, czy też w
liczniku wzoru Yossara na początku wynosi 50% – zależnie jak trącony, może zająć
pozycję w sumie licznika, lub też przeciwnie – czyli pod kreską. Innymi słowy, Cymbał
jest niestabilny, a orbita Cymbała nieustalona. Przy śmiertelnym trafieniu
Cymbał kolapsuje i trwale lokuje się pod kreską. Takiego Cymbała nazywamy
cymbałem zupełnym, czyli skończonym (Cs).
Na marginesie warto tu zauważyć, że w odróżnieniu od Cymbała pasywny Głąb (Gp), jakby nie było, zawsze znajduje się pod kreską. Wynika to wprost z
charakterystyki technicznej Głąba, którego prawdopodobieństwo aktywacji, z natury
wynosi zero.
Bywają też przypadki, że zachodzi przemiana materii i skończony Cymbał transmutuje w
aktywnego Idiotę (Ia) – znamy przypadki, znamy! Zwykle
następuje to skutkiem alchemii po przepuszczeniu (przemaglowaniu) Cymbała przez
katalizator monetarny, ale też nierzadko wydarza się samoistnie skutkiem mistrzowskiej gry
cymbalisty. W obydwu wypadkach jest to efektem pierdyknięcia Cymbała w łeb –
kamieniem filozoficznym oczywiście.
Cymbał też może Nas – czyli osoby Świadome, mile lub niemile zaskoczyć
dlatego, że często występuje interakcja między Cymbałami i Cymbały poprzez
wzajemne oddziaływania potrafią wspólnie zmienić orbitę. Jest to kwantowe zjawisko
cząsteczekCymbałów splątanych.
Trzeba też koniecznie powiedzieć o jeszcze innym bardzo ciekawym zjawisku z zakresu
mechaniki kwantowej – niekiedy nieoczekiwanie z Cymbała skończonego wyrasta
Prawdziwek. Nikt nie zna przyczyny tego wybryku natury. Istnieją
różne teorie, jedne upatrują przyczyny w kolejnej mutacji wirusa, zaś inni wskazują na
zmodyfikowaną genetycznie nową rasę. Nie ma tu co ukrywać, Yossara to zjawisko przeraża, ale
przyczyny raczej upatruje w nadmiernym natężeniu pól elektromagnetycznych w otoczeniu
Prawdziwka. Czasami Yossar w takim zaczadzonym otoczeniu ma halucynacje, jakoby
słyszał muzykę – coś, jakby...
cymbały?
Po przekształceniach otrzymujemy kanoniczną postać twierdzenia Yossara na gruncie mechaniki
kwantowej:
W świecie makroskopowym wskutek zmasowanej medialnej gry na Cymbałach:
stąd
I w rezultacie mamy zgodność z klasyczną postacią twierdzenia Yossara
Jak z tego widać na gruncie każdej fizyki Newton Yossar ma
rację.
Gump:
Yossar nie teoretyzuj – co ty z tymi kwantami? Wiadomo, że Cymbał to Cymbał i w świecie
makroskopowym zawsze będzie pod kreską.
Yossar:
Niestety tu Gump ma absolutną rację, nawet gdy wprowadzić Cymbała w wyższy stan
energetyczny, to tylko kwestia czasu, kiedy zrekombinuje i powtórnie zawróci pod kreskę.
Hej, były czasy, kiedy
Yossar i ska nadludzkim
wysiłkiem mnóstwo Cymbałów
wyniosły ponad kreskę, ale idą
słuchy, po 10 latach nie wytrzymują i ponownie rekombinują. Jak skończą na nich
pogrywać, jedynie nieusuwalna
Kupa
pozostanie.
Gump:
Z powyższych analiz Yossara, jasno wynika, że w swoich twierdzeniach Yossar całkiem nie
uwzględnił w funkcji p czynnika czasu p(t) i dlatego te można o
kant pupy potłuc.
Yossar:
Bzdura! Yossar zawsze miał świadomość, że wszystko jest kwestią czasu, jednak ujęcie
tego parametru, ze względu na mnogość czynników zewnętrznych, w zapisie formalnym,
przekracza nie tylko jego możliwości. Fakt, że stale głupio liczy na ludzką mądrość, ale
wcale nie jest pewien, że się nie przeliczy – cymbalista stale pobija
bębenek cymbały, ale jakby nie było, to już 11 lat do przodu
bez wiatraków – może jednak Yossar „zdąży”*?
Było nie było, statyczne wzory Yossara są poprawne.
*) Tytułem wyjaśnienia: Strony internetowe w
stosunku do papierowych charakteryzują się tym, że umożliwiają stosowanie odnośników
(linków) do innych stron internetowych. Niestety odnośne strony (tekst, zdjęcia, filmiki
i inne wszelakie materiały) często – z różnych przyczyn, znikają z wirtualnej
przestrzeni samoistnie, albo też stają się niedostępne na skutek
innych działań działań innych – nierzadko cymbalistów.
Tym samym tekst internetowy staje się wyrwany z kontekstu. W roku 2013 kiedy nasze
już
nieistniejące stowarzyszenie
dopiero co podjęło walkę z wiatrakami, ukazał się na jakiejś stronce w sieci już
niedostępny (szukałem, nie znalazłem) krótki tekst pana
Mariusza Kargula
bodajże zatytułowany "Zdążyć przed wiatrakami" w którym mistrz pióra podnosił aspekty
poza materialne bliskie mojemu wyobrażeniu środowiska człowieka, ale dziś w mojej
zweryfikowanej przez czas i obserwację ocenie, mentalnie kompletnie nieprzyswajalne dla
olbrzymiej części zbioru N – innymi słowy, to było nawet już wtedy, tak, jakby
świniom rozprawiać o gwiazdach. Niestety autor tekstu niebawem zmarł, czyli przed
wiatrakami niewątpliwie zdążył.
W takim kontekście zawsze na tym portaliku należy rozumieć słowo "zdążyć".
Paradoks Cymbalisty
Z powyższych analiz wynika, w mechanice kwantowej głównie zależy od tego, kto gra na
Cymbałach, natomiast powstanie w gminie elektrowni wiatrowych tylko pozornie zależy
od nich samych.
I tu właśnie zachodzi paradoks cymbalisty – na Cymbałach grają, a Cymbałom zdaje
się, że brzęczą same.
Jakby nie było, z twierdzeń Yossara wynika, że tak czy inaczej, trzeba starać się potrącać
Cymbały od naszej strony – a nuż obniżą wynik p?
Wielkie Pytanie Yossara
Yossar nieustannie roztrząsa – czy można mieszkać i godnie żyć wśród Durniów?
Odpowiedź warunkowa narzuca się sama – oczywiście, że można, jeżeli tylko jest się
Durniem.
Inna, bardziej uniwersalna odpowiedź brzmi – nie wiadomo czy można, ale po co? Niestety taka
oczywista odpowiedź może się pojawić tylko przed, a nie po osiedleniu wśród Durniów.
Zachodzi tu pytanie, po czym poznać liczbę Durniów, zanim się objawią – jak się
ujawnią, to może być za późno! Ci, którzy wierzą w metafizykę, mogą posłużyć się
prekognicją. Yossar gdyby miał drugie życie, może by próbował, ale w już zastanej
konfiguracji, jak wynika z twierdzenia Yossara na gruncie mechaniki kwantowej, wobec losowo,
szczęśliwie lub nie, trafionej liczby Ś, jedynym, a mocno niepewnym ratunkiem jest
sprowadzenie do mianownika – znaczy potrącanie jak najwięcej Cymbałów (Cx) od właściwej strony, co
Yossar od dziesięciu lat
(link do pierwszej wersji strony) nieustannie, marnymi siłami i środkami – jak się
okazuje zwykle
beznadziejnie z
powodu masowej medialnej produkcji Durniów, bezskutecznie usiłuje. Nec Hercules
contra plures, co tłumaczy się na polski – I Yossar dupa, kiedy wokół Durniów
kupa!
Tu wyżej Yossar powiedział, że w życiu trzeba mieć rozum i zdolność przewidywania, aby
wytypować taką społeczność w której, liczba Świadomych jest na tyle wysoka, aby
skutecznie grać na Cymbałach – prawdę mówiąc to wszystko gówno prawda, aby
dzisiaj nie trafić na idiotów po prostu trzeba mieć nieprzeciętnego farta!
Pozostaje jeszcze do rozstrzygnięcia następująca kwestia – mianowicie zachodzi
odwrotne pytanie – czy w gminie, w której wiatraki już powstały żyją wyłącznie
Durnie?
Niestety Yossar na tak postawione teoretyczne zagadnienie nie potrafi znaleźć zadowalającej
odpowiedzi i pozostawia udowodnienie tej hipotezy następnym pokoleniom uczonych.
Jednak i tu, w całej zarozumiałości swej Yossar znajduje graniczną odpowiedź – otóż w tym
trumiennym przypadku, w zbiorze N w funkcji czasu w wyniku dekadencji, intelektualnej
destrukcji (rekombinacji) czy też pełzającej ewakuacji, będziemy mieli do czynienia z
zanikiem składnika Ś.
Dla warunku brzegowego, ujętego w ramy jakiegoś horyzontu czasowego, odpowiedź jest
trywialna – istnieje takie tx, że
Wtedy (prędzej czy później)
Dd – zbiór durniów dokonanych (wystrychniętych na Dudka*polskie przysłowie – informacja dla Nowych Polaków)
Oznacza to dokładnie tyle, że prędzej czy później Świadomi znikną i tylko
Durnie pozostaną.
Nowa hipoteza Yossara
Yossar stawia nową hipotezę, że w społecznościach wbudowanych w elektrownie wiatrowe
zachodzi zależność:
Znaczy Yossar wyrokuje, że ewolucyjnie, wskutek zasłużonej samoeliminacji wszystkich w kupie
spod wiatraków z czasem wymiecie.
Na pocieszenie kto chce, może zauważyć, że w granicznym przypadku N=Dd liczba Durniów dokonanych Dd(t)→0 także będzie
spadała. Zgodnie z polskim przysłowiem – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Niestety Yossar ma świadomość, że będą to jedynie minima lokalne, a statystycznie,
indoktrynowanych medialnie Durniów lawinowo przybywa. W dodatku Yossar ma to
już w nosie ilu wbudowanych w elektrownie Durniów (Dd) w
kupie tam bytuje, ale
wciąż majaczy, aby zewsząd Durniów pozbierać i skoncentrować w każdym jednym takim
miejscu – świat byłby może lepszy, a już na pewno ładniejszy.
Gump:
Yossar androny plecie – wspomniana spadająca liczba nigdy zera nie osiągnie,
bowiem zawsze zostanie liczba, tu nazwiemy ją żelazną (zakutą) liczbą, albo (czerpiąc
określenie ze świata polityki) tym elektoratem, który będzie silnie zlepiony z
Kupą, albo poprzez nierozerwalne powiązania kramarskie, albo też z powodu braku
realnej alternatywy.
Yossar:
Tu niechętnie muszę się z Gumpem zgodzić. Jak to wzmiankuje
dodatek do teorii ewolucji, zostanie pewna liczba durniów (Dd) będąca trzonem
„nowoczesnego” społeczeństwa – Yossar jeszcze z dawnego wojska
pamięta, jak to się mówiło (pozwolę tu sobie zacytować w oryginale) –
„odpornych na wiedzę i trudnych do zajebania”. Jednak z czasem niewątpliwie
będzie postępować erozja tego rdzenia w miarę, jak i on będzie Ludziom stawać się
zbędnym.
Zatem zapis matematyczny jest prawidłowy, bowiem niechaj Gump ma to na uwadze, że tu
czas, kiedy całkowicie zabraknie Durniów, jest nieskończenie oddalony.
Uogólnienie twierdzeń Yossara
Twierdzenia Yossara łatwo uogólnić dla każdej innej dziedziny życia społecznego, w tym
polityki. Zastępując określenie „elektrownie wiatrowe” słowem
Kupa wszystkie
wyrażenia arytmetyczne opisujące prawdopodobieństwo postawienia Kupy, zachowują
ważność ze szczególnym uwzględnieniem roli cymbalisty.
Idąc dalej, oznaczając liczbę N jako zbiór obywateli państwa twierdzenia Yossara
nadal pozostają prawdziwe, a cymbaliści grają na Cymbałach własne (u)twory, podczas
gdy Cymbały są przeświadczone, że brzmią same.
Gump:
Czy ty Yossar nie uważasz, że w przypadku twojej uogólnionej teorii, definicja
Kupy nie
jest zbyt zawężona?
Yossar:
Uważam Gumpie i nie uważam. Otóż gdyby poszerzyć definicję
Kupy, to
tak wzrośnie ilość argumentów funkcji p, że się nie zmieszczą w jednej linii, ale jeszcze, co gorsza mógłby się nami
zainteresować któryś kolejny „Ośrodek Monitorowania”, albo inny
„Generalnie Praworządny”, a ja generalnie kopać z koniem się nie zamierzam
(jest to powiedzonko kolegi „bażanta” z wojskowej drużyny nt. rezultatu
dyskusji z dowódcą „bażantów” zarządzającym
„bażantami” – tu pozdrawiam kolegę Zająca). Zatem wszelkie argumenty
rozwiniętej funkcji p możesz włączyć bez ograniczeń pod pojęcia okupacji
terenu i zatrucia środowiska.
Dlatego definicję
Kupy
uważam za wyważoną i z wyżej podanych powodów perfekcyjną.
Linkografia
(Licz się z tym, że linki w internecie wieczne nie są – i zmień też DNS!)
Drogi Gumpie: Jak już wyżej bystro spostrzegłeś powiązanie czasu z pupą, to w
uzupełnieniu przedstawiam Ci zarys teorii pupy Yossara Yossara
zarys teorii pupy.
Czas, jak wynika z ogólnej teorii względności
Eisenstaina Einsteina jest pojęciem relatywnym. Wyjaśnię ci to
na przykładzie, który (być może) pozwoli Ci zrozumieć: otóż wyobraź sobie, że jeżeli, jak ty
włożysz swój wiatrak palec do mojej pupy – hipotetycznie
tylko mówię, a więc, jak już trzymasz swój wiatrak palec w mojej
pupie, pytanie brzmi, czy to ty masz wiatrak palec w pupie, czy
to ja mam wiatrak palec w pupie? Otóż obaj mamy
wiatrak palec w pupie.
A więc wszyscy jesteśmy wydymani.
Ot i to cała teoria względności i z niej wynikająca relatywność czasu i zakrzywienie
przestrzeni.
Wiatraki w mojej pupie
Wiatraki widziane w byłych Kraszczadach – gmina Gorzków.
Wiatraki w twojej pupie
Wiatraki widziane w czymś, co ongiś mogło uchodzić za namiastkę Kraszczadów – kiedyś
Kraszczady Tylne, potem
Kraszczady Dupne,
a obecnie
Dziura –
gmina Żółkiewka.
Z ostatnich wieści
Yossara znowu tam coś mocno wierci – ponownie grasują wilki.
Wilki zajęte skuteczną eliminacją saren i innych łosi, udają, że z kraszczadzkimi głąbami są
w symbiozie.
Niech no tylko zakwitną jabłonie skończą się sarny i łosie to
zabiorą się za kraszczadzkie głąby. Psy zostawią sobie na deser.
Chociaż żaden dziś już nie wie, kiedy co prawem dozwolone – zależy, kto twierdzi, to
tak czy inaczej, dziki już legalnie zgładzone.
Yossar chciałby też, żeby wyeliminować wilki, lecz (u)rząd zabrania – wilczy wirus
Ludziom nie
tylko, że nie zagraża, ale wręcz przeciwnie spełnia bardzo ważną rolę sanitarną. Zwalczanie
bezczelnie zajmujących miejsce Ludziom kraszczadzkich głąbów jest jak najbardziej
wskazane.
Yossar wie, bo mówili o tym w nowej telewizji.
Z tej przyczyny na ustawowy odstrzał wilków, najmniejszych szans Yossar nie widzi. Wręcz
przeciwnie – jakby dotąd nie wystarczało, trwają prace (u)rzą(ę)dowe nad udostępnieniem
nowych żerowisk dla wilka, więc jak Yossar sięga pamięcią, kolejno z rzędu trzeci (1,
2,
3), i ostateczny wyrok na kraszczadzkie głąby jeszcze nie zapadł, ale widoki dla nich są
marne.
Yossar:
Nieco się pośpieszyli – przebierali niecierpliwie nóżkami,
chcieli prędko, i nie wytrzymali – pociekło!
Już z nabranego pędu (iloczyn masy i prędkości) widać, że się nie powstrzymają, a ledwo
z najwyższym trudem powstrzymują, aby nie od razu chlusnąć.
Jak tylko w obydwu izbach komnatach wyrosłe z narodu
osty bodziaki
(*nazwa regionalna), między sobą
ukartują wyrok, a ten przejdzie przez kontrolę niecelną, odstrzał głąba będzie nie dosyć, że legalny,
to i jeszcze bez brudzenia sobie rączek i butów – w białym kołnierzyku i pod krawatem.
I to, co najważniejsze – niezauważony, bo cichutki!
Gump:
Jakby tam się to nie odbyło, i tak głąbów ich własne psy zjedzą.
Yossar:
Tak, stworzyć okazję i napuścić głodne psy, niech swoich zeżrą, to wyjątkowo perfidne i
cwane!
Gump:
Yossar pociesza się, że ocaleją koty. Wilk kota nie dopadnie, bo ten zawsze umknie na
drzewo. Yossar jest głupi, bo wciąż myśli, że drzewa się ostaną.
Yossar:
Spokojna twoja... . Cieńsze odrosty przetrwają – mało opału, a dużo fatygi.
Postępuje też proces psienia kraszczadzkich głąbów. Dzięki temu lokalizacyjnie
uprzywilejowane głąby mają płonną nadzieję, że wskoczą na wyższą pozycję w łańcuchu
pokarmowym
Ludzi.
PS
Nie tylko ze względu na obecność wilków Yossar swej nieukontentowanej wiatrakami pupy
boi się wychylić. Tak po prawdzie, nawet już teraz od wędrówki rowerem po byłych
Kraszczadach dostaje odruchu wymiotnego. Na siodełku też nie siada, bo coś stale go coś
tam uwiera. Dlatego, jak tu wyraźnie widać z dokumentacją fotograficzną zalega.
Gump:
Yossar nie ściemniaj, zdjęć nie wstawiłeś, bo chcesz, aby tzw. odbiorca skupił się
na treści.
Yossar:
Może i tak – nie chcę, aby byle Prawdziwek – sfiksowany
poszukiwacz obrazków, skoro utracił zdolność czytania ze zrozumieniem, po swoim
szkiełku smarował wyjętym z mojej pupy brudnym paluchem.
A tak ma marginesie: Yossar ostatnio spostrzegł, że z rozwojem tego pięknego języka
pojawiło się nowe określenie – powieść graficzna. Oczywistym następstwem jest
pojawienie się filmów graficznych (np. Twój Vincent, Chłopi), gdzie nie dosyć
– całe szczęście, że już czytać z „dymku” nie potrzeba, to jeszcze
się poruszają. Niestety jeszcze mówią pełnymi zdaniami, czyli prowadzą tzw. dialog.
Jest to tylko etap przejściowy do filmów o ludziach, ale już bez udziału człowieka.
Yossar zakłada, że w wyniku dalszej ewolucji adaptacji intelektualnej do odbiorcy
ułatwieniem zrozumienia będzie
produkcja „twórstwo” (jak to tu określić?)
ultranowoczesnych graficznych filmów niemych, ale wreszcie bez tych męczących
napisów.
W ślad tego „postępu”, po to, aby jego wypociny przyjęły łatwo przyswajalną dla
ogółu formę graficzną, Yossar z niecierpliwością oczekuje na rozkwit AI. Sam nie
podoła, ale cholernie jest ciekaw, czy i jak ten AI da radę?
Gump:
Yossar nie napinaj się tak. Głąb już nawet
czterech krzyżyków
nie potrafi postawić, a co dopiero się podpisać. Ja ci mówię, że i tak już jest "Po piśmie".
Jeśli Yossar „nie zdąży”, a problemy gastrologiczne i proktologiczne
pozwolą, to chociaż niechętnie, będzie się starać, aby w celach archiwalnych uzupełnić
tu braki w dokumentacji fotograficznej (być może kiedyś, kiedy wilki dobrze przetrzepią
głąby, a z kolei wezmą się za psiarnię).
A jeden taki wyasygnowany ze sfory dwunożny rejent Wil(cze)k – wola nieba, z nią
się zawsze zgadzać trzeba, na powrót i to całkiem niedawno (grudzień 2023 r.) namawiał
kobietę na pozwolenie sobie wstawienia w jej pole jego wiatraka.
Podchodzą już pod sam dom Ale kot Yossara już jest na ich tropie
Od której strony jej pola jego ten niby wiatrak ten niby
jego wiatrak miałby być ulokowany, tego już dyplomatycznie nie doprecyzował. Że ze
względu na jego aparycję nie była zainteresowana, to judził – po co ona ma tu
mieszkać, jak ma mieszkanie w Krasnymstawie? A tak jeszcze przy okazji –
niech nam żyje i urasta ... RODO (albo sąsiad?)!
Jest to argumentacja ze wszech miar trafna. Jeżeli tylko psiarnia ma zaplecze, to ukryta
choćby w pobliskim piętnastominutowym miasteczku już może zdalnie kramarzyć.
Przykład idzie z góry – po nas niechby Potop!
Jeszcze jedno – Yossar bynajmniej do kraszczadzkiego głąba – i nie tylko
kraszczadzkiego, nic nie ma. Nie jest winą głąba, że taki się urodził, a prawo selekcji
naturalnej nie dało mu szansy najmniejszej. Tylko że zupełnie nie wiedzieć czemu
czasami Yossar trochę go żałuje!
Na zakończenie
Popuśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie – hipotetycznie oczywiście, że kiedyś,
dajmy na to jakiś kolejny na górze święty Piotr, wychyli z chmury wiecznie otumanioną
głowę i z politowaniem zawoła – co żeście skurwysyny zrobili z waszym spokojnym,
naturalnym kawałeczkiem miejsca na Ziemi, który aktem urodzenia na własność wam był
nadany? Tylko echo mu odpowie, albowiem żadnego bezrozumnego, rodzimego skurwysyna już
tu nie będzie!